Przeklęte przygody

Dziennki Sir Jeana-Luca Paladyna Carcassone Wpis XXVI

Kiedy wszystko się uspokoiło, Książę Hubaldt zarekwirował wszystkie zdolne do jazdy konie, łącznie z naszymi, nie obyło się bez protestów Morweny, która nie rozumiejąc tutejszych zwyczajów protestowała przeciwko temu, jednak Książę niewiele robił sobie z krzyków Tileanki i również jej Asterion został zakomenderowany. Ruszyliśmy na zamek, tam okazało się że wszyscy byli przekonani, że Książę urzęduje na zamku przez cały czas. Musieliśmy mieć do czynienia z uzurpatorem. I rzeczywiście, kiedy stanęliśmy na dziedzińcu Carcassone. Prawdziwy Hubaldt wyzwał go na pojedynek jednak kiedy odmieniec zarządał miecza od swojego kasztelana miecza, ten natychmiast przebił go swoim ostrzem. Żaden mężczyzna z Carcassone nie walczyłby inną bronią niż swoim rodowym mieczem. Odmieniec po śmierci stracił kształt Księcia i zamienił się w szarą breję. Muszę przyznać, że cała scena choć okrutna, nie zrobiła na mnie wrażenia, czyżbym stawał się znieczulony na okropieństwa tego świata? Po wszystkim zostaliśmy wezwani na zamek a ja i moi towarzysze w zamian za pomoc uzyskaliśmy od księcia dar w postaci kuferka z niewielką fortuną wysokości 1000 esu. Ja i Etienne otrzymaliśmy honorowe tytuły Paladynów Carcassone. Z racji, że do balu i zawodów pozostały jeszcze trzy dni spędziliśmy je na zakupach, zwiedzaniu miasta i reperowaniu swojego zdrowia i wyposażenia. Mezalians pana Guido i jego szlachetnie urodzonej kochanki dobiegł końca ponieważ wybrała ona obowiązki wobec swojego rodu w obliczu śmierci jej brata. Pan Guido nie zniósł tego najlepiej. Za to Etienne i panna Valencay zaczęli wyraźnie obnosić się ze swoimi uczuciami i jestem pewien, że jeszcze zagościmy na ich weselu. Wszystkie sprawy wydawały się wrócić do normy.

Comments

Witold_Fiore_Hess g0trrI

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.