Przeklęte przygody

Dziennki Sir Jeana-Luca Wpis XXIV

Kiedy demon padł i rozwiał się w różową mgłę powróciliśmy do ucztowania, po czym ruszyliśmy w dalszą drogę. Nie pamiętałem nawet jak dotarliśmy do Zamku Carcassone, który wyglądał zupełnie jak z bajki. Na ulicy napotkaliśmy tylko jednego żebraka, co samo w sobie wydało mi się dziwne. Zostaliśmy przyjęci przez Księcia Carcassone, który zaofiarował każdemu z nas zatrudnienie i sojusz w celu budowy lepszej przyszłości w Bretonii. To wszystko było zbyt piękne, w dodatku szczegóły się nie zgadzały i jak potem ustaliliśmy dla każdego były trochę inne. To była jakaś wizja, niechybnie spowodowana wpływem demona. Kiedy to odkryliśmy zaczęliśmy się imać rozmaitych sposobów na to, aby rozwiać iluzję i przepędzić wizję z naszych głów. Pomógł nam w tym Hugo – dzielny niziołek, który jako jedyny nie uległ wpływowi demona. W końcu razem z jego pomocą i dzięki podejrzeniom które zasiało w nas zachowanie Panny Grala udało się przełamać wizję, fałszywa Panna Grala padła przebita moim mieczem, wizja rozwiała się i ujrzeliśmy, że wzdłuż całego brzegu Lac Ronde stoją te same stoły, z ucztującymi, niektórzy z nich wciąż żyli i udało im się odegnać wpływ demona, wśród nich był również Książę Carcassone. Bitwa z demonem rozgorzała na nowo, tym razem na poważnie.

Comments

Witold_Fiore_Hess g0trrI

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.