Przeklęte przygody

Przybycie Króla

Na ratunek królowi

Od tego momentu wyruszyliśmy na tourne po naprawdę kiepskiej jakości knajpach w Carcassone. Zgniłe jabłko i Zgnite jabłko, chuj wie, które było które, wielkiej różnicy nice ma, to chyba jedne z najgorszych miejsc, w których podają alkohol w starym świecie. Głównie ze względu na jakość podawanego trunku. Coś obrzydliwego, spróbowałem, bo jednak trzeba w życiu próbować, ale chyba tylko mój brat wypił ze smakiem. Dla Snorgiego, ale to nic dziwnego. Dla niego smakiem alkoholu jest alkohol, nic więcej nie jest ważne. W jednym z tych miejsc znajdował się też burdel. Kurwy były tak brzydkie, że nawet demony Slanesha by tego nie dotknęły, a w tym miejscu ludzi za to płacili. Niesamowite, w głowie się to nie mieści. Przez cały ten czas elfki oraz Morwena rozmawiały z jakimiś sługusami pracującymi na dworze wyciągając ich z łóżek prostytutek czy odciągając od stołów karcianych. Gdy nie pomagały rozmowy czy przekupstwo wołały Snorgiego, który użyczał swojego daru zastraszania, który to talent szlifował w areszcie w Kreutzhoffen. Po drodze przewijały się jakieś wyrostki, majordomus, służba średniego stopnia, a nawet nadworny kat, który w wolnych chwilach zajmował się opieką nad dziećmi mieszczanek. Informacje, które udały nam się zgromadzić to takie, że beczki zostały rozmieszczone w piwnicach zamku, a pozwoliła na to sługa, któremu porwano dziecko i grożono mu jej śmiercią. Szczątkowe informacje, które za bardzo nie zbliżały nas do rozwiązania tego problemu. Dalej przeszukanie piwnic było prawie niemożliwe, dlatego nie rzuciliśmy się tam wszyscy, a jedynie wysłaliśmy tam kota czarodziejki na przeszpiegi.

Noc skończyłą się zaskakująco szybko, a my postanowiliśmy rozszerzyć poszukiwania. Nie skutkowało szukanie beczek bezpośrednio, więc pomyśleliśmy, że może spróbujemy porozmawiać z ludźmi mogącymi wiedzieć coś o sprawcach tego zdarzenia. Bretonia jest na skraju wojny domowej, gdzie kupcy i bogate mieszczaństwo chciałoby w końcu uznania ze strony szlachty. Również niezbyt dobre stosunki z Imperium mogłyby sugerować, że to większy sąsiad zainteresowany jest niestabilnością Bretonii. Podjęliśmy kilka rozmów, które naprowadziły nasz na prawdziwy trop. Beczki z prochem rozłożone są w odległości kilku kilometrów od Carcassone, w miejscu gdzie król wraz z przyboczną gwardią najlepszych rycerzy Grala wyląduje na swoim pegazie, by w pełni chwały wjechać do miasta przed rozpoczęciem święta sera. Jean Luc wraz z elfkami i Morwaną i Hugo pędem udali się do stajni królewskich, żeby wsiąść na te wielkie zwierzęta i wylecieć na spotkanie króla w celu ostrzeżenia go przed czyhającym niebezpieczeństwem. My ze Snorgim wybiegliśmy co sił w nogach pieszo. Żaden szanujący się krasnolud nie wsiadłby na konia, a co dopiero na takiego co lata. Nie ma chyba takiego króla na świecie, dla którego dałbym się namówić na coś takiego. Gdy dobiegaliśmy na miejsce widzieliśmy do jakiego manewru zabierają się nasi towarzysze. Morwana, Hugo, YrOb i KyrAnna zaangażowały w walkę straż przyboczną króla, aby jedyna osoba, którą król mógłby wysłuchać – Jean Luc, miała wolną do niego drogę. Na nasze szczęście manewr się udał. Król odwołał swoją straż, a nam w podziękowaniu za uratowanie życia pozwolił nie klękać w swoim towarzystwie.

Comments

Witold_Fiore_Hess monthy

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.